Paleotica - Somnium. Zapowiedź cyklu
Aleksander Mitka. Paleotica - Somnium
Właśnie napięcie pomiędzy rozpoznaniem a jego utratą wydaje mi się jednym z najważniejszych doświadczeń tego cyklu. Obrazy Somnium nie dają widzowi jednego, stabilnego przedmiotu przedstawienia. Pojawiają się w nich fragmenty, struktury, przesunięcia, nakładające się płaszczyzny i ślady kolejnych ingerencji. W jednym momencie możemy rozpoznać coś, co wydaje się fragmentem rzeczywistości. Za chwilę ten sam element zaczyna działać już inaczej - jako znak, geometryczna forma, faktura albo ślad działania autora. Obraz pozostaje więc gdzieś pomiędzy tym, co jeszcze można rozpoznać, a tym, czego nie musimy już rozpoznawać.
To szczególnie interesujące w przypadku fotografii, której historia przez długi czas opierała się na przekonaniu, że obraz ma swoje odniesienie w rzeczywistości. Nawet fotografia abstrakcyjna nie zawsze całkowicie zrywała z tą zależnością. W Paleotica - Somnium odniesienie nadal istnieje, ale przestaje być konieczne do odczytania obrazu.
Fotografia zaczyna funkcjonować bardziej jak pamięć niż jak dokument. Pamięć również nie przechowuje rzeczywistości w całości. Zostają w niej fragmenty, szczegóły mogą się zacierać, poszczególne doświadczenia nakładają się na siebie a to, co początkowo było częścią większej całości, może po latach funkcjonować już samodzielnie.
W tym kontekście tytuł Somnium - sen - nabiera znaczenia nie tyle jako opis przedstawienia, ile jako określenie sposobu, w jaki obraz zaczyna funkcjonować. Sen nie usuwa rzeczywistości. Raczej zmienia relacje pomiędzy jej elementami. Znajomy kształt może pojawić się w nieoczekiwanym miejscu, fragment może zacząć znaczyć coś innego niż wcześniej, a przestrzeń może utracić swoją fizyczną logikę, zachowując jednocześnie pewną wiarygodność. Podobnie dzieje się w tych pracach. Ważniejsza od identyfikacji staje się relacja: pomiędzy jasnym i ciemnym polem, organiczną strukturą i geometrycznym kształtem, tym, co przypadkowe, i tym, co zostało świadomie zbudowane. W efekcie obraz przestaje być przede wszystkim przedstawieniem rzeczy. Staje się układem napięć pomiędzy elementami, które utraciły swoje pierwotne funkcje.
Obraz jako warstwa
Jednym z kluczowych pojęć dla tego cyklu jest warstwa. Nie tylko jako element technologii, ale również jako sposób myślenia o obrazie. Każda kolejna ingerencja może coś ukryć, ale może też coś ujawnić. Może zmienić znaczenie wcześniejszego elementu, osłabić jego fotograficzny charakter, a jednocześnie zwiększyć jego znaczenie jako materii. Obraz nie jest więc pojedynczym zapisem. Jest raczej palimpsestem. To istotne również ze względu na doświadczenie Aleksandra Mitki, dla którego guma dwuchromianowa od lat jest nie tylko techniką wykonywania odbitek, lecz sposobem konstruowania obrazu poprzez kolejne warstwy pigmentu, pracę z matrycą i świadomą kontrolę parametrów procesu.
W takim ujęciu technika nie jest zamkniętą recepturą. Jest narzędziem pozwalającym budować obraz etapami.
W Somnium warstwa nie pozostaje jednak wyłącznie efektem technologii. Staje się jednostką myślenia o obrazie. Patrząc na poszczególne prace, można wyobrazić sobie powierzchnię, pod którą znajdują się wcześniejsze decyzje. Nie wszystkie muszą być widoczne. Niektóre pozostają jako ślad, inne zostają przykryte, jeszcze inne po pewnym czasie pojawiają się ponownie, ale już w zmienionej postaci.
Pomiędzy fotografią a grafiką
W tym miejscu Somnium dotyka problemu ważnego dla współczesnej fotografii alternatywnej.
Guma dwuchromianowa jest historycznie procesem fotograficznym, ale od początku zawierała możliwość daleko idącej ingerencji w obraz. Pozwala na redukcję informacji, zmianę tonalności i materialne kształtowanie odbitki. W praktyce Mitki te możliwości zostają wykorzystane w sposób szczególnie konsekwentny. Guma funkcjonuje jednocześnie jako technika fotograficzna i jako narzędzie graficznego budowania obrazu. Co więcej, matryca nie musi mieć swojego źródła wyłącznie w fotografii.
To przesuwa punkt ciężkości. Zamiast pytać, czy mamy jeszcze do czynienia z fotografią, czy już z grafiką, ciekawsze wydaje się pytanie o sam sposób konstruowania obrazu. Co zostaje z fotografii, kiedy jej pierwotny zapis zostaje poddany kolejnym przekształceniom? W którym momencie fotografia przestaje być źródłem informacji, a zaczyna być materiałem? Somnium można dlatego oglądać jednocześnie z perspektywy historii fotografii, historii grafiki i współczesnej praktyki obrazu. Nie są to jednak trzy oddzielne porządki. Spotykają się w jednym materialnym przedmiocie. I właśnie ta materialność wydaje mi się tutaj szczególnie ważna.
Od piktorializmu do autonomii obrazu
Historia gumy dwuchromianowej prowadzi oczywiście do piktorializmu. Piktorialiści wykorzystywali pigment, ręczną ingerencję i wielowarstwowość, aby ograniczyć mechaniczny charakter fotograficznego zapisu. Ich celem było między innymi zbliżenie fotografii do języka sztuk plastycznych. W praktyce Aleksandra Mitki sytuacja jest jednak inna. Nie chodzi już przede wszystkim o to, aby fotografia przypominała malarstwo. Chodzi raczej o możliwość uwolnienia obrazu od obowiązku pozostawania wiernym własnemu początkowi. To niewielka różnica w sformułowaniu, ale zasadnicza w interpretacji. Obraz może rozpocząć się od fotografii ale nie musi pozostać fotografią w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Może przesunąć się w stronę grafiki, struktury czy abstrakcji. Może zachować jedynie ślad tego, czym był na początku. W tym sensie Somnium wpisuje się w szerszą zmianę statusu obrazu, którą obserwujemy również w innych współczesnych praktykach wykorzystujących procesy historyczne. Dawna technika nie musi służyć odtwarzaniu dawnego wyglądu fotografii. Może stać się narzędziem współczesnego eksperymentu. I chyba właśnie tutaj znajduje się jeden z istotniejszych punktów tego cyklu.
Materiał jako partner obrazu
Współczesny obraz cyfrowy może istnieć niemal całkowicie niezależnie od konkretnego nośnika. Można go kopiować, przetwarzać, zmieniać i przenosić pomiędzy urządzeniami, zachowując jego cyfrową naturę. Proces taki jak guma działa inaczej. Tutaj obraz jest związany z powierzchnią, pigmentem, światłem, wodą, papierem, czasem i ręką. Materiał nie jest więc jedynie miejscem, na którym pojawia się wcześniej gotowy obraz. Bierze udział w jego powstawaniu. Nie oznacza to jednak pełnej przypadkowości. Doświadczenie autora polega między innymi na utrzymaniu napięcia pomiędzy kontrolą procesu a tym, co pojawia się w jego trakcie. W odpowiedziach Mitki na pytania badawcze powraca kwestia rygoru technologicznego, ale również możliwość zaskoczenia. Jedna odbitka może stać się informacją dla następnej. Kolejna decyzja wynika wtedy nie tylko z wcześniejszego założenia, ale również z tego, co wydarzyło się na papierze. Proces przestaje być więc prostym wykonaniem wcześniej zaprojektowanego obrazu. Staje się rodzajem rozmowy pomiędzy intencją autora a zachowaniem materiału. To bardzo charakterystyczne dla praktyk opartych na technikach szlachetnych: autor kontroluje proces, ale nigdy nie kontroluje go całkowicie. Materiał może odpowiedzieć inaczej, niż zakładano. I właśnie ta odpowiedź może stać się częścią następnego etapu pracy.
Sen, który może trwać dłużej
W tym sensie Paleotica - Somnium jest dla mnie interesująca nie tyle dlatego, że wykorzystuje XIX-wieczny proces fotograficzny, ile ze względu na sposób, w jaki ten proces zostaje wykorzystany we współczesnym myśleniu o obrazie. W czasach, kiedy obraz można wygenerować, zmienić i rozpowszechnić niemal natychmiast, Aleksander Mitka pracuje z obrazem, który zachowuje swoją fizyczną historię. Każda odbitka nosi ślady konkretnego procesu - powierzchni, kolejnych warstw, niedoskonałości i decyzji podejmowanych w trakcie pracy.
Dlatego rozwój tego cyklu można rozumieć nie jako poszukiwanie coraz doskonalszej reprezentacji, lecz jako stopniowe uwalnianie obrazu od obowiązku przedstawiania. Fotografia pozostaje obecna, ale jej pierwotna funkcja nie musi już decydować o sposobie odbioru. W pewnym momencie coraz trudniej jednoznacznie wskazać granicę między fotografią a autonomicznym obrazem. Fragment rzeczywistości może zostać przekształcony w znak, znak w strukturę, a struktura może zacząć funkcjonować przede wszystkim jako materialna forma.
Być może właśnie tutaj znajduje się dalszy potencjał tego cyklu. Obraz może coraz bardziej oddalać się od potrzeby wyjaśniania swojego początku, nie tracąc jednak całkowicie pamięci o tym, że kiedyś był związany z konkretnym doświadczeniem rzeczywistości. Pozostają wtedy nie tyle informacje o tym, co zostało przedstawione, ile ślady procesu, powierzchnia, rytm form, materia i światło.
Dlatego Paleotica - Somnium nie odczytuję jako powrotu do dawnej fotografii. Bardziej interesuje mnie jako próba sprawdzenia, co może wydarzyć się z fotografią wtedy, kiedy przestaje być zobowiązana do pozostawania fotografią. Najciekawsze wydaje mi się właśnie to napięcie: fotografia stopniowo traci swoją pierwotną funkcję, ale nie traci całkowicie swojego śladu.















