Wystawa Cooper & Gorfer. „Utopia”
Cooper & Gorfer. „Utopia”
Kiedy fotografia przestaje być fotografią, ale nie przestaje być obrazem
Wystawa „Utopia” duetu Cooper & Gorfer w Zielonej Bramie Muzeum Narodowego w Gdańsku jest interesująca z kilku powodów. Na pierwszy rzut oka można ją potraktować jako efektowną wystawę współczesnej fotografii artystycznej poświęconą migracji, pamięci i tożsamości. Jednak bliższe przyjrzenie się pracom oraz sposobowi, w jaki zostały opisane w katalogu, prowadzi do znacznie ciekawszego pytania:
czy oglądamy jeszcze fotografię, czy już autonomiczny obraz, którego fotografia jest tylko jednym z materiałów?
To pytanie jest szczególnie interesujące w kontekście współczesnego wykorzystania historycznych technik fotograficznych i problemu, który w moich badaniach określam jako „obraz po fotografii”.
Wystawa prezentowana jest w Gdańsku od 9 maja do 31 października 2026 roku. Jej bohaterkami jest jedenaście młodych kobiet pochodzących m.in. z Nigerii, Kenii, Somalii, Erytrei, Syrii, Libanu, Afganistanu, irackiego Kurdystanu i Iranu. Część z nich przybyła do Szwecji podczas fali migracyjnej w latach 2015-2016, inne urodziły się już w Szwecji w rodzinach migrantów. (Muzeum Narodowe w Gdańsku)
Katalog wystawy podkreśla jednak bardzo istotną rzecz: powstałe prace nie mają charakteru dokumentalnego. Osobiste historie uczestniczek stają się materiałem dla konstruowanych przez artystki narracji wizualnych, w których rzeczywistość zostaje połączona z elementami symbolicznymi, poetyckimi i historycznymi.
I właśnie od tego momentu zaczyna się najciekawsza część wystawy.
Fotografia jako początek, a nie koniec
Cooper & Gorfer tworzą Sarah Cooper i Nina Gorfer. Od niemal dwóch dekad rozwijają praktykę, w której fotografia jest łączona z malarstwem, tkaniną, kolażem, rzeźbą i wideo. Same artystki opisują swoje prace jako wynik składania fotografii, tekstur, materiałów i narracji w gęste „wizualne gobeliny”. Kolaż, który początkowo był jednym z elementów ich języka, stał się z czasem centralną metodą pracy. (Cooper Gorfer)
To nie jest drobna zmiana technologiczna.
Oznacza ona zmianę ontologii obrazu.
W klasycznym modelu fotografii możemy przyjąć uproszczony schemat:
rzeczywistość → aparat → negatyw/plik → fotografia
W praktyce Cooper & Gorfer proces wygląda zupełnie inaczej. Fotografia jest dopiero pierwszym etapem. Następnie obraz zostaje pocięty, zestawiony z innymi fragmentami, przekształcony, ponownie sfotografowany i poddany kolejnym manipulacjom.
Opis procesu zamieszczony przez Hasselblad jest tutaj szczególnie interesujący. Artystki rozpoczynają od fotografowania swoich bohaterek, następnie przechodzą przez kolejne etapy kolażu, ponownie fotografują powstający obraz, łączą cyfrowe manipulacje z fizycznym wycinaniem i naklejaniem fragmentów, a następnie ponownie digitalizują całość. (master.hasselblad.com)
Fotografia nie jest więc końcowym produktem procesu.
Jest jego pierwszym materiałem.
Obraz jako konstrukcja
W katalogu pojawia się charakterystyczne określenie: „wielowarstwowy proces”. Artystki łączą fotografię, tkaninę i elementy malarskie, aby nie tyle opowiedzieć historię bohaterek w sposób dokumentalny, ile zbudować wizualną przestrzeń, w której doświadczenie indywidualne spotyka się z szerszą narracją.
Widać to również bardzo wyraźnie w reprodukcjach prac zamieszczonych w katalogu. Na stronach 5–9 postacie nie są po prostu umieszczone przed określonym tłem. Ich ciała zostają włączone w złożone struktury złożone z tkanin, roślinności, architektury, ornamentów i innych fragmentów wizualnych.
W efekcie fotografia przestaje być oknem na świat.
Staje się architekturą świata.
To jedna z najważniejszych cech współczesnej fotografii, która świadomie odchodzi od modernistycznego przekonania o autonomii medium.
Piktorializm, ale już po piktorializmie
W tym miejscu pojawia się interesująca relacja z historią fotografii.
Historyczny piktorializm próbował przekonać odbiorców, że fotografia może być sztuką, mimo swojego mechanicznego pochodzenia. Stosowano miękki fokus, gumę dwuchromianową, techniki pigmentowe, olej, bromolej, ręczną ingerencję w odbitkę i różnego rodzaju manipulacje powierzchnią.
Cel był stosunkowo jasny:
przekształcić fotografię tak, aby uzyskała status dzieła sztuki.
Cooper & Gorfer nie muszą już tego robić.
Ich sytuacja historyczna jest zupełnie inna.
Nie muszą udowadniać, że fotografia może być sztuką. Mogą potraktować fotografię jako jeden z materiałów artystycznych.
To zasadnicza różnica.
Piktorialista mówiłby:
fotografia może wyglądać jak obraz.
Cooper & Gorfer mówią raczej:
fotografia może być częścią obrazu.
Dlatego nie nazwałbym „Utopii” współczesnym piktorializmem. Bardziej trafne byłoby określenie praktyka postpiktorialna nie jako nazwa historycznego kierunku, lecz jako opis sytuacji, w której nie trzeba już bronić artystycznego statusu fotografii, a można swobodnie przekraczać jej granice.
Materialność nie jest dekoracją
Szczególnie ważny jest tutaj udział tkaniny.
W katalogu artystki mówią wprost o łączeniu fotografii, tkaniny i elementów malarskich.
Tkanina nie pełni jednak funkcji zwykłej dekoracji.
W wielu pracach jest związana z pamięcią, dziedzictwem i tożsamością. Osobiste przedmioty bohaterek pierścionki, naszyjniki, książki czy szal babci - pojawiają się jako materialne ślady przeszłości.
W rezultacie mamy do czynienia z ciekawym odwróceniem tradycyjnej relacji pomiędzy fotografią a przedmiotem.
Fotografia zwykle dokumentuje przedmiot.
Tutaj przedmiot zostaje wciągnięty do konstrukcji fotograficznego obrazu.
Fotografia staje się więc rodzajem archiwum, w którym materialne ślady pamięci zostają połączone z ciałem, przestrzenią i narracją.
To dobrze współgra z badaniami Elizabeth Edwards nad materialnością fotografii. Edwards zwraca uwagę, że fotografii nie można traktować wyłącznie jako obrazu przedstawiającego coś innego. Fotografia jest również przedmiotem funkcjonującym w relacjach społecznych, emocjonalnych i materialnych. [1]
W „Utopii” sytuacja jest jeszcze bardziej radykalna:
nie tylko fotografia staje się obiektem — inne obiekty stają się częścią fotografii.
Ciało jako materiał
Jeszcze bardziej interesująca jest rola ciała.
Bohaterki nie są przedstawione w sposób dokumentalny. Ich ciała zostają poddane fragmentacji, multiplikacji, nakładaniu i rekonstrukcji.
Hasselblad opisuje proces, w którym poszczególne fragmenty postaci są rekonstruowane w różnych warstwach obrazu. Ciało może zostać rozdzielone, przesunięte, częściowo zasłonięte, a pod jedną jego warstwą pojawia się kolejna przestrzeń. (master.hasselblad.com)
To prowadzi do bardzo ciekawego paradoksu.
Fotografia, która historycznie była jednym z najważniejszych narzędzi identyfikacji osoby, tutaj staje się narzędziem jej dekompozycji.
Nie pytamy już:
„Kim jest ta osoba?”
lecz:
„Z ilu warstw pamięci, kultury, historii i wyobraźni została zbudowana jej reprezentacja?”
To bardzo dobrze odpowiada głównemu tematowi wystawy.
Migracja jako problem wizualny
Historie bohaterek są związane z migracją i doświadczeniem życia pomiędzy światami. Katalog mówi o konieczności „utkania własnej historii od nowa” oraz o budowaniu tożsamości na styku różnych języków, tradycji i wartości.
Ta metafora „utkania” nie jest przypadkowa.
Cała forma wystawy jest jej wizualnym odpowiednikiem.
Tożsamość zostaje pokazana jako coś:
warstwowego
fragmentarycznego
nieciągłego
zbudowanego z elementów pochodzących z różnych miejsc i czasów.
W tym sensie forma nie jest ilustracją treści.
Forma jest argumentem.
To jedna z mocniejszych stron „Utopii”.
Problem reprezentacji
Jednocześnie właśnie tutaj pojawia się najważniejsze pytanie krytyczne.
Wystawa mówi o sprawczości bohaterek i ich prawie do tworzenia własnej tożsamości. Jednocześnie jednak ostateczny obraz jest bardzo mocno kontrolowany przez artystki.
To one decydują o:
kompozycji,
kostiumie,
kolorze,
świetle,
rekwizytach,
fragmentacji ciała,
kolażu,
materiałach,
skali,
a ostatecznie również o sposobie ekspozycji.
Powstaje więc napięcie pomiędzy:
„oddaniem głosu”
a
artystycznym przejęciem kontroli nad obrazem.
Nie jest to zarzut wobec wystawy. Jest to raczej problem, którego wystawa nie może całkowicie uniknąć.
Każda fotografia portretowa jest bowiem relacją władzy. W przypadku „Utopii” jest to szczególnie widoczne, ponieważ narracja o sprawczości spotyka się z bardzo silnym autorskim systemem wizualnym.
Estetyzacja doświadczenia
Kolejny problem wynika z niezwykłej atrakcyjności tych prac.
Obrazy są bogate, nasycone, teatralne i bardzo efektowne. Łączą intensywne kolory, ornamenty, tkaniny, architekturę i monumentalnie przedstawione postacie.
Ta estetyczna siła jest jednocześnie zaletą i potencjalnym zagrożeniem.
Im bardziej spektakularny staje się obraz, tym większe pojawia się pytanie, czy biografia konkretnej osoby nadal pozostaje jego najważniejszym elementem.
Czy oglądamy:
historię migrantki przekształconą w obraz
czy raczej:
obraz Cooper & Gorfer, którego punktem wyjścia była historia migrantki?
Moim zdaniem druga odpowiedź jest bliższa rzeczywistości wystawy.
I to nie musi być problem.
Jeżeli zaakceptujemy, że „Utopia” nie jest dokumentem, lecz świadomie skonstruowaną fikcjonalizacją doświadczenia, możemy oceniać ją nie według kryterium wierności, lecz według jakości tej transformacji.
Fotografia jako proces wielokrotnego przepisywania
Właśnie tutaj „Utopia” staje się szczególnie interesująca dla historii fotografii.
Obraz przechodzi przez wiele stanów:
fotografia
kolaż
ponowna fotografia
digitalizacja
kolejna manipulacja
materiał
ostateczna kompozycja
wydruk
obiekt wystawienniczy.
To właściwie fotograficzny proces postprodukcyjny, w którym każda kolejna faza zmienia status poprzedniej.
W klasycznej fotografii można powiedzieć:
negatyw jest źródłem odbitki.
Tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana:
każda kolejna wersja obrazu staje się źródłem następnej wersji.
Nie ma jednego momentu, w którym można powiedzieć: „oto właściwa fotografia”.
To jest niezwykle bliskie problemowi, który pojawia się w naszych rozmowach dotyczących współczesnych technik alternatywnych.
Co pozostaje z fotografii?
To pytanie warto postawić bardzo konkretnie.
Jeżeli fotografia zostaje:
pocięta,
przemontowana,
połączona z tkaniną,
uzupełniona elementami malarskimi,
ponownie sfotografowana,
przekształcona cyfrowo,
wydrukowana jako wielowarstwowy obiekt
i ostatecznie umieszczona w przestrzeni wystawy,
to co właściwie decyduje o tym, że nadal nazywamy ją fotografią?
Odpowiedź nie może już brzmieć:
„bo została wykonana aparatem fotograficznym”.
To byłoby zbyt proste.
W przypadku „Utopii” fotografia jest raczej genealogią obrazu niż jego ostateczną definicją.
„Obraz po fotografii”
Właśnie dlatego wystawa tak dobrze wpisuje się w koncepcję „Obrazu po fotografii. Projekt o tym, kiedy fotografia staje się dziełem.”
Nie chodzi tutaj o moment, w którym fotografia „kończy się”.
Chodzi o sytuację, w której fotografia przestaje być jedynym określeniem obiektu.
Powstaje coś, co możemy opisać jako:
obraz oparty na fotografii
albo:
obraz, którego fotografia jest jednym z komponentów.
To bardzo istotna różnica.
Fotografia nie zostaje unieważniona.
Zostaje zdecentralizowana.
Wystawa jako część dzieła
Równie ważny jest sposób ekspozycji.
Katalog dokumentuje nie tylko artystki i ich prace, lecz również cały zespół odpowiedzialny za projekt aranżacji, identyfikację wizualną, konsultację artystyczną, montaż i koordynację ekspozycji.
To nie jest przypadkowe.
Wystawa została zaprojektowana jako środowisko dla obrazów.
Ciemne powierzchnie, duże formaty, zestawienie prac z fakturowym otoczeniem i relacja pomiędzy poszczególnymi obrazami sprawiają, że odbiorca nie ogląda wyłącznie pojedynczych fotografii. Ogląda cały system wizualny.
W tym sensie „Utopia” jest przykładem fotografii, która stała się praktyką wystawienniczą.
Od piktorializmu do postmedialności
Jeżeli spojrzeć na tę wystawę z perspektywy historii fotografii, można dostrzec interesującą linię rozwojową.
Piktorializm mówił:
fotografia może zostać przekształcona w dzieło sztuki.
Awangarda mówiła:
fotografia może zostać poddana manipulacji.
Postmodernizm mówił:
fotografia może być konstruowana, cytowana i inscenizowana.
Praktyki współczesne mówią coraz częściej:
fotografia może być jednym z wielu materiałów, z których powstaje obraz.
„Utopia” należy właśnie do tej ostatniej sytuacji.
Nie jest to jednak „koniec fotografii”
Warto zachować tutaj ostrożność.
Nie powiedziałbym, że Cooper & Gorfer porzucają fotografię.
Wręcz przeciwnie.
Ich praktyka jest głęboko zakorzeniona w fotografii. Oficjalny opis duetu podkreśla, że ich twórczość wyrasta z fotografii, ale rozwinęła się w kierunku „bogato warstwowej, dotykowej eksploracji tworzenia obrazu”. (Cooper Gorfer)
To ważne.
Nie mamy tu śmierci fotografii.
Mamy rozszerzenie jej pola działania.
Dlaczego to ważne dla technik historycznych?
W tym miejscu wystawa zaczyna być szczególnie interesująca dla badań nad gumą dwuchromianową, bromolejem, cyjanotypią czy techniką pigmentową.
Historyczne techniki często są dziś traktowane jako alternatywne dlatego, że pozwalają odzyskać:
materialność
indywidualność procesu
ślady ręki
nieprzewidywalność
fakturę
czas wykonania.
„Utopia” pokazuje jednak inną możliwość.
Nie trzeba koniecznie wracać do historycznej techniki, aby zakwestionować cyfrową przezroczystość obrazu.
Można zrobić to poprzez:
warstwowość
kolaż
fizyczne cięcie
tkaninę
ponowną fotografię
materialną konstrukcję
przestrzeń wystawy.
To bardzo ważna obserwacja.
Alternatywność nie musi oznaczać powrotu do starej techniki.
Może oznaczać zmianę całego sposobu konstruowania obrazu.
To zresztą bardzo dobrze koresponduje z refleksją Martial Maurette’a, który zwracał uwagę, że fotografia alternatywna nie musi być definiowana wyłącznie poprzez wykorzystanie dawnych procesów. Może oznaczać zmianę samej metody tworzenia obrazu.
„Utopia” jako przykład współczesnego ekosystemu obrazu
Wystawa pokazuje więc coś ważniejszego niż tylko kolejny przykład „fotografii eksperymentalnej”.
Pokazuje ekosystem produkcji obrazu, w którym uczestniczą:
bohaterka,
jej biografia,
fotografka,
aparat,
fotografia,
kolaż,
materiał,
technologia cyfrowa,
druk,
obiekt,
architektura,
kurator,
aranżacja,
instytucja
i odbiorca.
Dzieło nie powstaje w jednym momencie.
Powstaje poprzez transmisję obrazu pomiędzy kolejnymi stanami.
To jest bardzo bliskie kierunkowi, w którym rozwijają się moje obecne badania.
Utopia jako „nie-miejsce”
Tytuł wystawy również jest dobrze skonstruowany.
Katalog odwołuje się do greckiego ou-topos - „nie-miejsca” i proponuje rozumienie utopii nie jako konkretnego idealnego świata, lecz jako sposobu myślenia, w którym rzeczywistość nie jest ustalona raz na zawsze.
To znaczenie zostaje przeniesione również na samą strukturę obrazu.
Nie istnieje jedno miejsce.
Nie istnieje jedna czasowość.
Nie istnieje jedna tożsamość.
Nie istnieje jedna warstwa rzeczywistości.
Obraz staje się właśnie takim „nie-miejscem” - przestrzenią, w której mogą spotkać się elementy, które w rzeczywistości nigdy nie występowałyby razem.
To bardzo dobrze odpowiada logice kolażu.
Największa siła wystawy
Największą siłą „Utopii” jest moim zdaniem konsekwencja języka wizualnego.
Fotografia, kolaż, tkanina, malarskość, przedmioty, scenografia i narracja nie są przypadkowymi dodatkami. Tworzą jeden system.
Oficjalny opis duetu mówi wręcz o łączeniu fragmentów fotografii, tekstur, materiałów i narracji w „gęste wizualne gobeliny”, a kolaż określa jako jednocześnie metodę i znaczenie. (Cooper Gorfer)
To jest bardzo mocna pozycja artystyczna.
Największa słabość
Ta sama konsekwencja może jednak prowadzić do estetycznej uniformizacji.
Kiedy każda biografia zostaje przełożona na podobnie gęsty, teatralny i ornamentalny język, pojawia się pytanie, ile różnorodności doświadczeń pozostaje w ostatecznym obrazie.
Czy różne historie rzeczywiście generują różne obrazy?
Czy też wszystkie zostają przetłumaczone na bardzo charakterystyczny język Cooper & Gorfer?
To pytanie jest szczególnie ważne dlatego, że wystawa mówi o indywidualności i sprawczości.
Im silniejszy staje się autorski język, tym bardziej trzeba pytać o relację pomiędzy autorstwem artystek a podmiotowością fotografowanych kobiet.
Ostatecznie: fotografia czy obraz?
Moja odpowiedź po obejrzeniu wystawy byłaby następująca:
„Utopia” jest fotografią na poziomie genealogii, ale obrazem hybrydycznym na poziomie ontologii.
Fotografia rozpoczyna proces.
Nie kończy go.
To rozróżnienie wydaje mi się kluczowe.
Jeżeli przyjmiemy, że fotografia jest przede wszystkim sposobem rejestracji rzeczywistości, „Utopia” bardzo szybko wymyka się tej definicji.
Jeżeli natomiast potraktujemy fotografię jako materiał, metodę i sposób generowania obrazu, wystawa staje się niezwykle konsekwentnym przykładem współczesnej fotografii.
I właśnie dlatego nie nazwałbym jej „fotografią po fotografii” w sensie końca medium.
Bardziej trafne byłoby:
fotografia pojęta jako materiał dla obrazu.
To niewielka różnica językowa, ale ogromna różnica w myśleniu o medium.
Wnioski dla „Obrazu po fotografii”
„Utopia” jest dla mnie szczególnie ważnym przykładem dlatego, że pokazuje, iż przekroczenie fotografii nie musi oznaczać jej porzucenia.
Fotografia może pozostać obecna w dziele, ale przestać być jego jedynym językiem.
Może stać się:
warstwą
fragmentem
materiałem
śladem
źródłem
elementem kolażu
etapem procesu.
I tutaj pojawia się chyba najważniejszy wniosek z tej wystawy:
Fotografia nie musi przestać istnieć, żeby przestać być końcem obrazu.
To właśnie odróżnia współczesne praktyki tego rodzaju od historycznego sporu o to, czy fotografia może być sztuką.
Piktorializm walczył o uznanie fotografii za dzieło.
Cooper & Gorfer działają już w świecie, w którym ten problem został rozwiązany i dlatego mogą postawić pytanie znacznie dalej idące:
co można zrobić z fotografią, kiedy nie musimy już bronić jej czystości?
W „Utopii” odpowiedź brzmi:
można ją pociąć, połączyć z tkaniną, przepisać, ponownie sfotografować, poddać cyfrowej transformacji, włączyć do konstrukcji malarskiej i ostatecznie zamienić w obiekt wystawowy.
A wtedy fotografia nie znika.
Po prostu przestaje być ostatnim etapem.
Przypisy
[1] Elizabeth Edwards, „Objects of Affect: Photography Beyond the Image”, Annual Review of Anthropology, vol. 41, 2012, s. 221–234. Edwards analizuje fotografię jako materialny, sensoryczny i społecznie funkcjonujący obiekt, a nie wyłącznie jako obraz. (Muzeum Narodowe w Gdańsku)
[2] Cooper & Gorfer, Utopia, katalog wystawy, Muzeum Narodowe w Gdańsku, 2026. Katalog określa prace jako nienależące do fotografii dokumentalnej i opisuje metodę łączenia fotografii z elementami symbolicznymi, poetyckimi, malarskimi i materialnymi.
[3] Tamże. Opis procesu artystycznego wskazuje na łączenie fotografii, tkaniny i elementów malarskich oraz traktowanie kolażu jako podstawowej metody pracy.
[4] Cooper & Gorfer, „About”, oficjalna strona artystek. Duet opisuje swoją praktykę jako połączenie fotografii, malarstwa, tkaniny, kolażu, rzeźby i wideo oraz jako materialne i dotykowe badanie procesu tworzenia obrazu. (Cooper Gorfer)
[5] Hasselblad, „Cooper & Gorfer — Between These Folded Walls, Utopia”. Źródło opisuje proces wielokrotnego łączenia, ponownego fotografowania, fizycznego cięcia i naklejania oraz ponownej digitalizacji obrazów. (master.hasselblad.com)
[6] Cooper & Gorfer, Utopia, katalog wystawy, 2026. Osobiste przedmioty bohaterek, m.in. biżuteria, książki i szal babci, zostały opisane jako nośniki pamięci i materialne ślady przeszłości.
[7] Patrick Maynard, The Engine of Visualization: Thinking Through Photography, Cornell University Press, 1997. Książka stanowi ważny punkt odniesienia dla rozumienia fotografii jako praktyki technologicznej, w której proces i sposób wytwarzania obrazu są częścią jego znaczenia.
[8] W.J.T. Mitchell, Picture Theory: Essays on Verbal and Visual Representation, University of Chicago Press, 1994. Mitchell rozwija rozróżnienie pomiędzy obrazem a jego konkretnymi materialnymi wcieleniami i analizuje hybrydową relację pomiędzy mediami.
[9] Cooper & Gorfer, Utopia, katalog wystawy, 2026. Katalog wskazuje, że prace łączą różne okresy, miejsca i systemy znaczeń, a scenografie funkcjonują jako wizualizacje pamięci, emocji i doświadczeń.
[10] Muzeum Narodowe w Gdańsku, „Cooper & Gorfer. Utopia”. Oficjalny opis wystawy potwierdza jej prezentację w Zielonej Bramie od 9 maja do 31 października 2026 roku oraz wskazuje na połączenie fotografii z malarstwem, tkaniną, kolażem i wideo. (Muzeum Narodowe w Gdańsku)
[11] Cooper & Gorfer, „Exhibitions”. Oficjalna lista wystaw pokazuje, że Utopia jest obecnie prezentowana w kilku międzynarodowych kontekstach wystawienniczych, m.in. w Gdańsku, Normandii, Kaunas i Bradze. (Cooper Gorfer)
[12] Cooper & Gorfer, Utopia, katalog wystawy, 2026. Koncepcja tytułowej utopii zostaje powiązana z greckim ou-topos — „nie-miejscem” — i rozumiana jako sposób myślenia pozwalający kwestionować zastane struktury.










